Płonące lasy w Czarnobylu- czy coś nam grozi?

 

Od kilku dni zasypujecie mnie pytaniami o nasze bezpieczeństwo jądrowe.

Dziś dostałam na facebooku taką wiadomość: “W Instytucie Badań Jądrowych przekazano pracownikom zalecenia by w ten weekend (18 i 19 kwietnia) nie wychodzili na dwór, nie wietrzyli mieszkań, usunęli z balkonów rośliny jeśli to możliwe. W tych dniach ma przejść przez Polskę ( nie wiadomo jeszcze przez które regiony) chmura radioaktywna z nad Czarnobyla (w związku z trwającymi tam pożarami wokół nieczynnego reaktora atomowego). Nie wietrzcie pościeli, nie opalajcie się i nie przybywajcie na powietrzu bez ważnej przyczyny”. Te i podobne informacje przekazują sobie ludzie.

Brzmi groźnie, na szczęście jest to ordynarny fejk.

O  co chodzi z pożarami w Czarnobylu?

Wszystko zaczęło się około dwóch tygodni temu, gdy w okolicy wsi Wołodymiriwka i Żowtnewe (leśnictwo kotowskie), na Ukrainie, wybuchł pożar obejmujący 20 hektarów lasów. 7 kwietnia obszar objęty pożarem rozszerzył się, z powodu zmiany wiatru. Całą sytuację monitoruje PAA (Polska Agencja Atomistyki) mierząc promieniowanie gamma. Wyniki pomiarów zgadzają się z wynikami podawanymi przez Ukraiński dozór jądrowy.

Czy grozi na katastrofa jądrowa? Czy promieniowanie z Czarnobyla jest dla nas groźne gdy płoną tam lasy?

Według aktualnych danych nie ma obecnie zagrożenia. PAA podaje, że: “Poziomy skażeń promieniotwórczych powietrza wynikające z pożarów lasów w otoczeniu Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej nie mają obecnie wpływu na sytuację radiacyjną na terenie Polski”. W dniu 14.04.2020 r Ukraińcy podali, że pożary lasów zostały już ugaszone, natomiast strażacy nadal są zaangażowani w akcję gaszenia tlącej się jeszcze ściółki. Polska strona sama monitoruje również skażenia we własnym zakresie i nie stwierdziła żadnych niepokojących pomiarów.

Podkreślany jest też fakt, że pożary nie obejmowały całego obszaru (który wynosi 4300 km2 ) i nie były zlokalizowane w pobliżu reaktora ani też miejsca składowania wypalonego paliwa jądrowego.

PAA wspomina ponadto, że na korzyść Polski przemawia dodatkowo obecny kierunek wiatrów (zachodni i południowo-zachodni).

Również NCBJ (Narodowe Centrum Badań Jądrowych) w Świerku, skąd jakoby wyszła informacja, którą zacytowałam Wam na początku, stanowczo zaprzecza występowaniu anomalii i istnieniu ryzyka dla Polski.

Czy warto zabezpieczyć się przed promieniowaniem z Czarnobyla? Czy pić płyn Lugola?

Takie postępowanie absolutnie nie jest potrzebne. Przede wszystkim dlatego, że obecnie niebezpieczeństwa nie ma. Ponadto działanie płynu Lugola jest krótkotrwałe i ma sens jedynie w okresie bezpośredniego zagrożenia. Nie da się w ten sposób zabezpieczyć “na zapas”. Warto także nadmienić, że spożycie jodu w tak dużych ilościach jakie zawiera wspomniany płyn Lugola może być dla wielu osób niebezpieczne. Może spowodować dużą nadczynność tarczycy a ta z kolei nawet zagraża życiu człowieka.

RECAP, europejskie centrum monitoringu,  również podaje aktualne dane, które potwierdzają informacje przekazywane przez PAA- nic się nie zmieniło na niekorzyść.

Jak długo aktywne są pierwiastki promieniotwórcze z Czarnobyla?

Wśród izotopów jodu najdłuższy czas połowicznego rozpadu, tj. 8 dni, ma jod 131, czyli tego dawno już w skażonej wybuchem glebie nie ma. Tym bardziej więc płyn Lugola nie jest wskazany, ponieważ zapobiega on jedynie wchłanianiu przez pęcherzyki tarczycy właśnie tego jodu promieniotwórczego J131.

Natomiast wśród innych, które po tylu latach mogłyby stanowić zagrożenie, wymienia się cez 137 (okres połowicznego rozpadu 30 lat), stront 90 oraz izotopy plutonu.

Jaka dawka promieniowania jest niebezpieczna?

Roczna dawka pochodząca z naturalnego tła promieniowania wynosi na świecie około 2,5 mSv (milisiverta). Czyli tyle rocznie, przeciętnie pochłania ludzki organizm. Obecnie wykazywane promieniowanie w pobliżu wschodniej granicy w Sanoku wynosi 0,113 μSv/h  (mikrosiverta na godzinę), zaś w Lublinie 0,103 μSv/h. Co ciekawe, wyższe jest w tym momencie w zanieczyszczonym Krakowie oraz w Gdyni. W innych miejscach pomiarowych w kraju promieniowanie jest jeszcze niższe (na dole linki, abyście mogli sami to zweryfikować).

Po przeliczeniu wartości z Sanoka na rok wychodzi nam 0,99 mSv/rok. Przypomnę, że naturalne promieniowanie tła to 2,5 mSv/rok.

Jednym słowem, badania stacji pomiarowych potwierdzają, że obecnie zagrożenia nuklearnego w Polsce nie ma.

Czy to coś dla nas zmienia?

A teraz bądźmy realistami, uwzględnijmy ludzką psychikę. Powiedzmy, że boisz się wychodzić w ten weekend na dwór, nie wierzysz nikomu, tym bardziej państwowym i europejskim agencjom. Masz oczywiście do tego prawo. Wtedy po prostu zostań w pomieszczeniu. Przecież jest kwarantanna i i tak powinniśmy nie opuszczać domów. Więc, jeśli stosujesz się do epidemiologicznych zaleceń, w rzeczywistości nic się nie zmieni.

Poniżej zdjęcie z pomiarami i linki do wspomnianych stron:

dzień wczorajszy, 17.04.20r:

tarczyca, czarnobyl, płyn lugola, doktormagda, pożary lasów, ukraina, zagrożenie jądrowe, katastrofa jądrowa, zdrowie

 

dzień dzisiejszy 18.04.20r (tu miało być już skażenie według rozpowszechnianych informacji):

Na tej ilustracji najjaśniejszy kolor niebieski to 0-100 ale nano, nie mikro Sv/h. W przeliczeniu 0,113 uSv/h to właśnie 113 n Sv/h co zgadza się z polskimi pomiarami, podanymi w mikrosivertach.

A na początku wpisu screen z Polskich pomiarów.

NO PANIC 🙂

 

 

 

https://remap.jrc.ec.europa.eu/Simple.aspx
https://www.ncbj.gov.pl/aktualnosci/komunikat-ncbj-brak-problemow-technicznych-brak-anomalii-promieniowania-tla
https://www.paa.gov.pl/strona-455-sytuacja_radiacyjna.html
“Analiza korzyści i zagrożeń związanych z różnymi źródłami energii elektrycznej” A.Strupczewski
“Awaria Czarnobylska skutki zdrowotne w Polsce” D.Grabowski, E.Józefowicz, J.Liniecki
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.