Wasze historie- ciąża i rak tarczycy

Witajcie. Dzisiaj mam dla Was niewesołą opowieść. Ale uważam, że jest niezmiernie ważna, warta przeczytania i refleksji.

Chciałam Pani opisać moją sytuację, może kiedyś Pani to wykorzysta przez co pomogę komuś, niestety ja nie miałam pojęcia nawet o istnieniu raka tarczycy, myślałam że problemy tarczycy kończą sie na zwykłych niegroźnych guzkach jakieś wole itd. Kobiety niestety (zwłaszcza młode kobiety) powinny robić usg tarczycy, niestety wyniki krwi zwykle nic nie pokazują. Niska świadomość to nie tylko “rak” ale takze jego rokowania… jak zobaczyłam biopsję, która niestety pani rejestratorka wreczyła mi do ręki (nie lekarz)… a byłam w mojej wymarzonej ciąży… myślałam że umieram, że pewnie chemia, brak włosów i pożegnanie – a to nie prawda, chemii nie ma, wycięcie tarczycy, ewentualnie węzłów chłonnych potem ewentualnie jod i znowu można nazywać się prawie zdrowym człowiekiem. Niestety raków tarczycy przybywa i niestety są przypadki które też mogą umrzeć… a wystarczy usg tarczycy raz na 2-3 lata.
Nazywam się Michaela i mam 32 lata – 1986 – rocznik Czarnobyla. A niżej w skrócie opisuję mój przypadek…

Po roku starań o dziecko “sama” zrobiłam sobie tsh, ft3, ft4, anty tpo, bo mama zasugerowała że może to być winne moim niepowodzeniom. Z podwyższonym anty-tpo oraz obniżonym ft4, tsh generalnie w normie – ok 1,6, poszłam do endokrynologa i zaczęłam leczenie, 1 usg guz w prawym płacie 5mm, lewy płat cysty, zwyrodnienia, objętość tarczycy 1/3, po roku leczenia, lewy płat czysty, guz w prawym już 6mm.

Skierowanie na biopsję.

1 września test ciążowy 2 kreski (po 2 latach starań) a 5 września odebrałam wynik bacc rak brodawkowaty VI stopień wg betshesda,

Tydzień później poronienie,

24 październik wycięcie tarczycy – guz miał już 7mm – ( całość dlatego że miałam hashimoto, a przez nie problemy z zajściem w ciążę), powikłane uszkodzeniem/ wycięciem przytarczyc – obecnie 2x alfadiol, 3x calperos (czasami więcej zależy od dnia i mrowienia) dieta ubogofosforanowa, bezmleczna, bez nabiału 🙁

Pozbierałam się – początkowo po operacji Letrox 125 obniżył tsh prawie do 0, problemy z tętnem, ciągłe zmęczenie, nie mogłam przejść 20 metrów, endokrynolog bał się obniżyć mi dawkę… po paru dniach objawy przeszły.

3 tygodni po wycięciu odbiór biopsji, konsultacja w Centrum Onkologii w Gliwicach – nie muszę mieć jodu – rozpoznanie oczywiście podtrzymane – mikrorak brodawkowaty klasyczny, węzły chłonne czyste, brak przerzutów w drugim płacie.

Za kolejne 2 msc konsultacja w Gliwicach – zgoda na ciążę… i tak zaszłam praktycznie za 1 razem przy tsh ok 0.166, podtrzymana…

Jednak w połowie 6 tygodnia brak płodu – puste jajo płodowe. Znowu rozpacz… łyżeczkowanie. prawdopodobnie dostane skierowanie na badania genetyczne, ale lekarz podejrzewa że może być problem z krwią – badania krwi w kierunku przeciwciał antyfosfolipidowych oraz antykogulant tocznia, no i mam brać acard…. a jak się potwierdzi to w ciąży clexane.

Z grupy raka tarczycy wiem, że jest więcej takich jak ja – które chcą dzieci, wielu się udaje po prostu… ale ja niestety zwykle muszę wszystko bardziej – bardziej się postarać stąd moja prośba i moja wiadomość.

Opisałam historię nie po to żeby pani dała mi rady – bo wiem że nie można leczyć przez “komputer” (sama pracuję w służbie zdrowia), ale artykuł może pomoc chociaż paru kobietom, może uniknąć bólu poronienia, może ja jestem tylko “przypadkiem”, “pechem”…

I na koniec… wiem z dobrego źródła, że Bohaterka tej historii ma szansę na szczęśliwe zakończenie, ale psst 😉

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.