Wasze historie- opowieść Ani K

Dzisiaj historia Ani, nad którą zbierały się czarne chmury. Czuła się źle, ale myślała, że “tak już musi być”…
Poczytajcie, być może odnajdziecie w tym cząstkę siebie. Albo komuś pomożemy w diagnozie? A jeśli chcesz opowiedzieć Swoją historię, napisz, proszę na maila: doktormagda@onet.pl
(Uwaga: to nie jest email do konsultacji internetowych, wiecie, że ich nie robię. )
Mniej więcej dwa lata temu sporo przytyłam, zrzuciłam to na karb stresu, nieodpowiedniego odżywania i mniejszej aktywności fizycznej. Gdzieś z tyłu głowy wciąż brzmiały słowa, że po 40 to już tak jest. Sprawy zawodowe sprawiły, że stres nasilił się bardzo mocno, do tego doszły inne symptomy, włosy wypadały mi garściami, stały się suche i trudne do ułożenia, poza tym od rana czułam się zmęczona i rozdrażniona, pogorszył mi się wzrok, intensywniejsze stały się ataki alergii, skóra była sucha, oczy zmęczone, bolały mnie stawy, było mi zimno, itp. Jako trener rozwoju osobistego uczyłam ludzi, że warto planować swój dzień i plany realizować, powtarzałam, że należy dążyć do celu itp. Tymczasem sama nie miałam siły przeczytać kilku stron książki a napisanie krótkiego maila równoznaczne było z pracą maturalną, co najmniej. Postanowiłam, że zacznę biegać. Ta aktywność zawsze na mnie dobrze działała. Od 1. maja ruszyłam na ścieżkę, mieszkam nad morzem więc uznałam, że bulwar nadmorski to najlepsze miejsce. Po 5 km byłam tak zmęczona, że wracałam do domu i zasypiałam a moje ciało zamiast odżywać ciążyło mi coraz bardziej. Kończyło się na tym, że pół dnia spałam a drugie pół płakałam, ze złości, z żalu i rozczarowania samą sobą. W końcu zdecydowałam się na wizytę u lekarza POZ. Dostałam skierowania na różnego rodzaju badania, w tym TSH. Z wynikiem 4,6 udałam się do pana doktora i zapytałam, czy to może być przyczyną mojego złego samopoczucia. Lekarz siląc się na dowcip powiedział, że to raczej lenistwo i takie TSH świadczy o tym, że jestem w pełni zdrowa. Poczułam się jeszcze gorzej, fizycznie i psychicznie. Ponieważ od zawsze byłam osobą bardzo aktywną stan, w którym się znalazłam był dla mnie wyjątkowo niekomfortowy. Wtedy trafiłam na Pani bloga i zaczęłam czytanie od masek. W krótkim czasie zrozumiałam, że to nie lenistwo a zaburzenia pracy tarczycy. Powtórne badanie, TSH ponad 5 a anty TG ponad 500, natychmiastowa wizyta u endokrynologa, który przeanalizował mój tryb życia, przepisał leki, wskazał nad czym warto popracować. Dzisiaj, chociaż minęło dopiero pięć tygodni od wizyty, czuję się dużo lepiej, wróciła chęć do życia, aktywność, mam lepszą koncentrację i wiele innych pozytywnych aspektów. W dużym stopniu zawdzięczam to lekom, ale ogromne znaczenie ma dla mnie fakt, że wiem, co mi jest i nikt nie zarzuca mi lenistwa. Polubiłam siebie jeszcze bardziej i troszczę się o siebie wyjątkowo.
Jeszcze raz dziękuję za Pani pracę i ogromną wiedzę, którą się Pani dzieli.
M
Jeśli chcecie podzielić się swoją historią- piszcie! Niekoniecznie o tarczycy! Myślę, że wiele osób z insulinoopornością na przykład, mogłaby podzielić się swoimi przeżyciami i wesprzeć innych.
doktormagda@onet.pl
Oczywiście publikując Wasze historie staram się bardzo, by nie naruszać Waszej prywatności, nie podaję nazwisk itp

2 comments

    1. Ida Zbirochowicz
    2. 3 tygodnie ago
    3. Odpowiedz

    A co robic, gdy po roku wyniki po tyroksynie wyniki TSH sie uregulowaly, a ja sie czuje fatalnie. Nieludzkie zmeczenie, sennosc, piach w oczach, bol szyi i ucha. Wiem, ze mam hashimoto. Wiem, ze jest leczone tyroksyna. Wyniki sa super. A ja padam!

      1. admin
      2. 3 tygodnie ago
      3. Odpowiedz

      szukać innych przyczyn..

What do you think?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*