Tarczyca a karmienie piersią

Na jednym z portali pojawiła się ostatnio informacja, że mama karmiąca piersią, jednocześnie przyjmująca preparaty hormonów tarczycy, musi koniecznie kontrolować hormony tarczycy u dziecka. Sugeruje to, jakoby wspomnianemu dziecku mogły grozić z tego powodu zaburzenia hormonalne. A co za tym idzie, że tego typu terapia nie będzie bezpieczna. Może wręcz zniechęcać Mamę do karmienia albo też leczenia…

Otóż NIE JEST TO PRAWDĄ!

Hormony tarczycy (lewotyroksyna) należą do bezpiecznych leków u karmiących matek. Są w kategorii leków kompatybilnych z karmieniem piersią, według innych kategorii to preparaty very low risk, albo L1 (najbezpieczniejsze).

Ilości hormonów tarczycy, przenikające z krwi matki do mleka są zbyt małe, by wywrzeć jakikolwiek efekt na dziecko. Ich poziomy w pokarmie są tak niskie, że wręcz nieoznaczalne.

Warto także nadmienić, że mama karmiąca, u której rozpoznano niedoczynność tarczycy, MUSI otrzymywać wspomniany hormon (a także suplementować inne substancje, takie jak jod, witaminę d3, kwasy omega3). W przeciwnym razie mogą wystąpić problemy z laktacją i niedoborami żelaza. Wtedy ucierpi także karmione dziecko. O pozostałych skutkach mogących wywrzeć negatywny skutek na organizm matki leciutko tylko wspomnę, bo o tym traktuje większość treści na moim blogu.

Tyroksyna to preparat bezpieczny i często nieodzowny w ciąży i podobnie jest w okresie karmienia. Natomiast trzeba koniecznie zwrócić uwagę i zapytać swojego endokrynologa, czy po ciąży nie jest planowane zakończenie terapii tyroksyną. U części ciężarnych tego typu leczenie wymagane jest jedynie w czasie ciąży, a po porodzie preparat się odstawia. Nie zaprzestanie przyjmowania hormonów grozi wówczas nadczynnością, która również nie jest dla karmiącej mamy i noworodka sytuacją fizjologiczną.

Najlepiej, jeśli pierwsza kontrola parametrów tarczycowych przeprowadzona zostanie około 1,5-2 miesiące po porodzie i obejmie przynajmniej TSH, ft3,oraz ft4, a w uzasadnionych przypadkach także ATPO, ATG, TRAb i USG tarczycy.

Nie będę tu rozpisywać się o poporodowym  zapaleniu tarczycy, bo jest już na blogu kilka wpisów na ten temat. tu i tu Warto natomiast wspomnieć, że w Polsce każdy noworodek zanim wyjdzie ze szpitala ma oznaczane TSH i “nie przemknie się” bez tego badania. Krew wysyłana jest poza szpital a jeśli wynik okaże się nieprawidłowy (zwróćcie uwagę, że normy będą inne), mama jest pilnie zawiadamiana a dziecko ma rozszerzaną diagnostykę. Dlaczego ? Zapraszam na maskę wrodzoną. 

A co z dzieckiem Mamy-Hashimotki? Patrz tutaj

2 komentarze

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.