Bądźmy w kontakcie! Zapisz się i poczytaj :)

Uwaga! Facebook losowo ogranicza dostęp swoim użytkownikom. Oznacza to, że nie każdy opublikowany przeze mnie post trafi do Ciebie... Proponuję: zapisz się do newslettera! Dołącz do team'u u doktor Magdy by otrzymywać ciekawe informacje i powiadomienia z bloga. Nie będę zawracać Ci głowy innymi sprawami ;)
Dodatkowo otrzymujesz kod zniżkowy na planer matkiprawnik!
Email address
Secure and Spam free...

Wasze historie. Choroba Hashimoto. Opowieść Emilii.

Pamiętacie, ustaliliśmy wspólnie na facebooku, że zaczynamy opisywać Wasze historie? Dzisiaj pierwsza z nich. Poczytajcie, być może odnajdziecie w tym cząstkę siebie. Albo komuś pomożemy w diagnozie? Ten opis to co najmniej dziesięć lat zmagania się z nierozpoznaną chorobą! A jeśli chcesz opowiedzieć Swoją historię, napisz, proszę na maila: doktormagda@onet.pl 🙂

(Uwaga: to nie jest email do konsultacji internetowych, wiecie, że ich nie robię. A zdjęcie pochodzi z moich kochanych Bieszczad 😉 )

 

Mam na imię Emilia, moje problemy, zaczęły się 20 (dwadzieścia) lat temu. Zaczęło się dla mnie banalnie. Zmęczenie było najpierw. Właśnie zmieniłam z rodziną mieszkanie, wszędzie miałam dalej: do pracy jechałam z przesiadką, duże miasto Kraków, nic dziwnego, dwoje dzieci odprowadzałam do szkoły, która też była dalej. Przeprowadzka i podstawowe urządzenie mieszkania też zrobiło swoje. Pracowałam na dwie zmiany, więc zmęczenie było zrozumiałe. Spałam jak suseł, budziłam się zmęczona jak bym w ogóle nie spała. Zaczęłam tyć, nie jakoś od razu 10 -20 kg, ale systematycznie 1-2 na rok.

 

Zaczęłam ograniczać jedzenie – bez efektów. To mnie jeszcze nie martwiło, wszystkie powody wyżej wymienione były dobrym wytłumaczeniem. Potem doszły inne problemy, ja to nazywałam trzęsawkami. Robiło mi się najpierw gorąco, potem ogarniała mnie słabość, a potem trzęsło się we mnie dosłownie wszystko. Każda cząstka ciała, każda żyłka, każdy nerw. Nie byłam w stanie chodzić. To już był problem. Zaczęłam odwiedzać lekarzy, robić badania, wszystko OK. Usłyszałam w końcu w Krakowie! od lekarza Polikliniki Wojskowej, że to albo nerwowe, albo sobie wmawiam. Dałam spokój.

 

Po 10 latach wyczułam na szyi guza, świat mi się zawalił. Wtedy trafiłam do endokrynologa, wyniki TSH 3 i 4 były w porządku, zostałam skierowana na badanie przeciwciał antytarczycowych. Norma 0-20, ja miałam 200! Było USG, biopsja, Przy  czym pani profesor, która miała wykonać biopsję płata tarczycy po prawej stronie nie zrobiła we wskazanym terminie, gdyż uznała, że lewy płat jest ONKOLOGICZNIE gorszy i należy uzgodnić to z p. dr endokrynolog prowadzącą ( była akurat na urlopie) co wtedy przeżywałam , to moje.

 

Na dzień dzisiejszy mam ustawione leczenie, zrzuciłam trochę z wagi, guz zmniejszył się na tyle, że jest prawie niewidoczny. Niestety nikt mi tego nie potwierdzi, ale prawdopodobnie ten czas stałego zmęczenia, tycia i “trzęsawek” i późnego rozpoznania jest powodem nadciśnienia i cukrzycy. 20 lat temu nikt nie mówił o tym paskudztwie. Dlatego dziękuję Pani za wszystkie informacje, ciągle dużo się z nich dowiaduję i świadomość, że te pierwsze objawy są trudne do rozpoznania, uczulam wszystkich na patrzenie się na siebie, i nie koniecznie w lustrze.

 

Dziękuję Emilii, bo pewnie niejedna z czytelniczek odnajdzie w tej historii cząstkę swojej… Jeśli uważacie, że jeszcze komuś mogłaby pomóc, udostępniajcie ją, proszę dalej

dr M

What do you think?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się i poczytaj :)

Uwaga! Facebook losowo ogranicza dostęp swoim użytkownikom. Oznacza to, że nie każdy opublikowany przeze mnie post trafi do Ciebie... Proponuję: zapisz się do newslettera! Dołącz do team'u u doktor Magdy by otrzymywać ciekawe informacje i powiadomienia z bloga. Nie będę zawracać Ci głowy innymi sprawami ;)
Dodatkowo otrzymujesz kod zniżkowy na planer matkiprawnik!
Email address
Secure and Spam free...