Bądźmy w kontakcie! Zapisz się i poczytaj :)

Uwaga! Facebook losowo ogranicza dostęp swoim użytkownikom. Oznacza to, że nie każdy opublikowany przeze mnie post trafi do Ciebie... Proponuję: zapisz się do newslettera! Dołącz do team'u u doktor Magdy by otrzymywać ciekawe informacje i powiadomienia z bloga. Nie będę zawracać Ci głowy innymi sprawami ;)
Email address
Secure and Spam free...

trzy sposoby na caprese

Nie wiem jak Wy, ale ja już mam dość tej dziwnej pogody. Ani to całkiem zima, ani wiosna jeszcze nie, wczoraj padał deszcz, przedwczoraj grad…
A ponieważ udało mi się pozyskać przyzwoitej jakości pomidory, postanowiłam odczarować pogodę letnią sałatką 😉
Caprese. Nawet jeśli nie znasz jej nazwy, samą sałatkę znasz z pewnością.

Jest w kolorach narodowych kraju z którego pochodzi- Italii. Czerwono-biało-zielona.
To jedna z moich ulubionych sałatek. Prosta, szybka, niewiele składników, nie może się nie udać. Przedstawiam kilka wersji- zależnie od Twoich chęci i dostępnego czasu- elegancka, codzienna i na leniwca (inaczej- na słomianą wdówkę, czyli jak nikogo nie ma w domu). Skład jest mniej więcej stały- pomidory, bazylia, mozarella. Im lepszej jakości, tym lepsze, oczywiście. Do tego sosik- oliwa z oliwek, sól, czosnek, ocet balsamiczny- w proporcjach według gustu.

Wersja pierwsza.
Elegancka dla gości. Pomidory kroimy w plastry, podobnie mozarellę, liście bazylii myjemy i układamy jedno na drugim, jak na zdjęciu. Polewamy sosikiem. Jeśli nie jesteś pewna co do gustu gości w zakresie czosnku- dodaj suszony, w ograniczonej ilości.

Wersja druga.
Codzienna, nieco na łatwiznę. Składniki te same, ale pomidora i ser kroimy w kostkę.

W blenderze robimy sosik (sprawdza się do większości warzyw- jakoś tak więcej ich się zjada, gdy polane domowym sosikiem). Sos- oliwa z oliwek, mały chlust octu balsamicznego, liście bazylii, 1-2 ząbki czosnku, szczypta soli. Blendujesz. Polewasz. Spożywasz z przyjemnością. Ewentualne nadwyżki sosiku trzymasz w lodówce i zużywasz do innych warzyw (papryka, ogórek, pomidor) lub serów (np. feta).

Wersja trzecia.
Dla słomianej wdówki tudzież leniwca 😉
Kroisz niedbale mozarellę i pomidory, rwiesz liście bazylii, polewasz oliwą z oliwek, dodajesz trochę octu balsamicznego, czosnek w proszku (po co się męczyć z wyciskaniem ząbka), sól. Mieszasz. Wyjadasz prosto z miski pomagając sobie bułeczką (czy tym, co tam się zostało w chlebaku), mlaskając z lubością i oglądając przy tym ulubiony film na DVD.

1 comment

What do you think?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się i poczytaj :)

Uwaga! Facebook losowo ogranicza dostęp swoim użytkownikom. Oznacza to, że nie każdy opublikowany przeze mnie post trafi do Ciebie... Proponuję: zapisz się do newslettera! Dołącz do team'u u doktor Magdy by otrzymywać ciekawe informacje i powiadomienia z bloga. Nie będę zawracać Ci głowy innymi sprawami ;)
Email address
Secure and Spam free...