Hashimoto vs Insulinooporność. Czy mają coś wspólnego?

Wiecie, że tematów na wpisy często dostarcza mi codzienna praktyka. Tym razem napiszę Wam o dwóch wiodących ostatnio schorzeniach, w kontekście wzajemnych powiązań. Hashimoto oraz insulinooporność (IO). Czy mają związek ze sobą? Czy każdy chory na Hashimoto będzie prędzej czy później IO? A może odwrotnie?

Choroba Hashimoto prowadzi do niedoczynności tarczycy. Efektem będzie wzrost TSH,  obniżenie hormonów wolnych (FT3 i FT4).
Wykazano, iż podwyższony poziom TSH może mieć związek z zaburzeniami metabolizmu między innymi węglowodanów. Ponadto istnieje możliwość wzrostu stężenia glukozy we krwi. Wyższe TSH wiąże się także z większą masą ciała. Część pacjentów z tym schorzeniem przybiera na wadze często jeszcze przed postawieniem diagnozy oraz zanim uda się je już dobrze wyrównać hormonalnie. Z kolei otyłość jest czynnikiem ryzyka IO. No i tak dochodzimy do insulinooporności.
Nie jest prawdą, że każda osoba z chorobą Hashimoto ma IO. Natomiast koniecznie trzeba pomyśleć o IO w sytuacji gdy mamy dobrze wyrównaną chorobę tarczycy a pacjent nie czuje się dobrze. Szczególnie gdy tyje, albo nie może schudnąć. Sama choroba tarczycy nie musi tłumaczyć kłopotów z wagą. Jedno rozpoznanie nie wyklucza drugiego. Nie można stwierdzić, że „wszyscy chorzy na tarczycę tak mają”, tylko należy rozważyć również inne przyczyny. W takiej sytuacji zlecam pacjentom tzw. krzywą obciążenia glukozą (OGTT) , z oceną insuliny. Dzięki temu często stwierdzam zaburzenia metabolizmu o różnym stopniu nasilenia. Czasem rozpoznaję już stan przedcukrzycowy a nawet cukrzycę typu drugiego. Warto się badać i leczyć. Szczególnie, że dobrze wyrównany metabolizm i dostosowana dieta wspomagają nasz organizm, ułatwiają redukcję masy ciała i tym samym sprzyjają dobremu wyrównaniu funkcji tarczycy. Zdarza się, że po dużej redukcji masy ciała można także obniżyć dawki stosowanych hormonów tarczycy.
Ludzki organizm to skomplikowana struktura ściśle powiązanych ze sobą tkanek, których dysfunkcje negatywnie oddziaływują na resztę. Dlatego nie można koncentrować się tylko na jednym chorym narządzie. Chcąc uzyskać najlepsze efekty trzeba patrzeć całościowo i dopuszczać możliwość innych przyczyn stwierdzanych dolegliwości. Nie wszystkiemu winna jest nieszczęsna tarczyca, tak jak i nie za wszystkie nasze kłopoty odpowiada paskudna insulina 😉

What do you think?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*