Shorties- co się działo w listopadzie- rzut okiem

 

Listopad choć ponury i depresyjny, obfitował przynajmniej w atrakcje. Zaczęło się od wyjazdów. A podróże, wszyscy tak mówią, kształcą.

Najpierw byłam w Krakowie, rozszerzając wiedzę o antyaging. Przy okazji smacznie jadłam (domowe śniadanka w Hotelu Residence9, z homemade Tiramisu i ciasteczkami do kawy), robiłam drobne zakupy i trochę zwiedzałam (mało czasu, bo wykłady kończyły się późno).

 

Potem poszukiwałam swojego herbu. Chyba byłam pod dziwnym wpływem wyjazdu do Krakowa… To wymaga jeszcze sprawdzenia, ale chyba to ten (lewy dolny róg- chyba jestem Baronową 😉

Drugi wyjazd szkoleniowy to Zakopane. Jesienna Szkoła Endokrynologii.

 

Większość czasu to wykłady, ale znalazłyśmy czas na zakupy (w końcu „czarny piątek” był!) Ja mam piękne kolczyki, a moja młodsza latorośl- folkową spódniczkę a la Cleo.

OK, obie mam takie spódniczki 😉 Co znaczy „my”, otóż, jest jeszcze jedna korzyść z takich szkoleń- można spotkać znajomych i przyjaciół, jest więcej czasu i spokoju na pogadanie o tym „co u Ciebie” i również na… skonsultowanie się w sprawie „trudnych, nietypowych przypadków”. Bo każdy takie ma, a żadna książka nie podaje gotowego rozwiązania i czasem taka burza mózgów podsuwa najlepsze wyjście.

czekoladki w znajomym kształcie…

 

inne zastosowane oscypka

Dobrze jest jednak wrócić do domu 🙂

Ponieważ pierworodny zażyczył sobie „potworowe” urodziny, Halloween nieco się przedłużyło…

Zakupowo. Testuję z domownikami przeróżne organiczne, bio i naturalne kosmetyki. Przyda się wiedza przy zakupie prezentów.

Poza tym, ponieważ lato zdecydowanie dawno już za nami, owoców swojskich mało, wracamy do zamówień produktów spożywczych z Sycylii od In Campagna.

 

Trzeba powiedzieć, że rośnie im trochę konkurencja, bo Rano Zebrano rozszerzyło ofertę o sycylijskie cytrusy 😉

tu były pomarańcze i klementynki 😉
zaczęły się prezenty świąteczne 😉

Poza spotkaniem #BFWawa, o którym Wam pisałam, brałam udział w czymś w rodzaju „nowoczesnej odmiany darcia pierza” lub „magla”. Czyli umówiłam się ze znajomymi kobietami wraz z dziećmi na tworzenie ozdób choinkowych. Wyszło nam kilkunastogodzinne babskie spotkanie, dzieci zachwycone, my nagadane, ozdoby- wykonane aż w nadmiarze!

Pachnący pomarańczą i goździkami świecznik domowej roboty- wersja night and day 😉

Kulinarnie, oprócz jedzenia „na mieście” na uwagę zasłużyła pizza na francuskim cieście- błyskawiczny patent na domową pizzę 😉 Smaczna, chociaż przyznam, że jednak mimo wszystko wolę taką tradycyjną.

Co jeszcze, tak na deser pokazuję Wam co zrobiło moje (bardzo dorosłe, bo już dwuipółletnie dziecko, czyli w swoim mniemaniu, dorosła kobieta) samodzielnie. Nadmienię, że lakier kapał dziarsko na podłogę w drodze z łazienki do kuchni, gdy szła pokazać mi to arcydzieło 😉

 

1 comment

    1. Aratorn3455
    2. 8 miesięcy ago
    3. Odpowiedz

    Bardzo dobry sposób na wspomnienia, robisz tak w każdym miesiącu ?

What do you think?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*